czyli wedlug ciebie ludzie ktorzy biora pilke i ida sobie ja pokopac na boisku, organizuja sobie sami druzyne, zaczynaja grac z innymi tak samo zorganizowanymi druzynami to nie sporotowcy amatorzy tylko zbieranina? nieformalnie sie rozrywkuja?
albo inny, blizszy mi przyklad. trenuje sztuke walki, ktora w polsce oficjalnie nie istnieje. po prostu nie ma czegos takiego w polskim prawodawstwie. nasza grupa istnieje od 3 lat, ma okolo 200 czlonkow. organizujemy w pelni profesjonalne pokazy, a keiruje nami gosc, ktory z tego zyje. zgodnie z twoja definicja jestesmy tylko banda ludzi chcacych poskakac i "rozerwac sie", a nie sportowcami amatorami. ale tak naprawde to tylko dyskusja o nazewnictwie. kazdy z nas i tak zostanie przy swoim zdaniu.
jak juz powiedzialem - bardzo szlachetne sa hasla o niekomercyjnej wspanialej rozgrywce, ale badzmy realistami - bez pieniedzy NIC sie nie da zrobic.
osobiscie zupelnie nie rozumiem co zlego jest w tym ze ktos chcialby zarabiac na graniu w gry (jeszcze raz powtorze ze nie chodzi mi o mnie - swoje na grach zarabiam

? co w tym jest niemoralnego? co zlego jest w komercji?
widze yavor ze zupelnie zle mnie odebrales. nie musisz mi tluamczyc co jest dobrego w tworzeniu takiej organizacji, bo zgadzam sie w zupelnosci ze to by bylo doskonale rozwiazanie, ale jeszcze na nie pewnie poczekamy.
pozdr