W styczniu nie będziemy już rozgrywać żadnego meczu więcej,a więc pozwolę sobie przedstawić aktualną sytuację w tabeli po ostatnim (wczorajszym) meczu naszej drużyny z klanem ESF (EuroStrikeForce).
A teraz krótka relacja z meczu:
Oczywiście jak zwykle mieliśmy problemy kadrowe i zaczynaliśmy w 7 osób (przy dedykowanych składach 8x8),a drużyna przeciwna w 8. Pierwsza runda to Gold Beach - graliśmy jako Allies. Nie będę pisał o szczegółach (których i tak specjalnie nie pamiętam,hehe),a więc napiszę tylko,że rundę mogliśmy wygrać do zera (z uwagi na przejęcie wszystkich flag przeciwnika) - zabrakło nam jedynie ok pół minuty na to,aby zrobić dożynki

- jednakże w efekcie ją przegraliśmy,bo przeciwnik dysponował większą ilością punktów :/ (ostatecznie runda zakończyła się z wynikiem 415:308 dla ESF

). Druga runda, tym razem po stronie Axis, przebiegała w miarę poprawnie,gdyby nie to,że w pewnym momencie przeciwnikowi udało się przerwać naszą dość dobrze zaplanowaną linię obrony (no cóż,sprzeczne informacje o pozycjach przeciwnika odniosły bardzo negatywny efekt), jednakże udało nam się przetrzymać do końca rundy,którą wygraliśmy z wynikiem 447:290. Pełni nadzieji (chociaż trochę zniesmaczeni jakością serwera,który charakteryzował się okazjonalnymi warningami) przystępowaliśmy do gry na Operation Market Garden. Zaczęliśmy jako Allies i prawie przez cały czas trzymaliśmy wszystkie flagi (oprócz jednego momentu,kiedy to front przesunął się za bardzo na północ i byliśmy z kolei zmuszeni odbić wszystkie przejęte flagi). Jednakże rundę wygraliśmy 390:227. Każdemu się wydawało,że mecz już mamy w kieszeni (w końcu grę jako Niemcy mieliśmy na tej mapie całkiem dobrze obmyślaną),jednakże zadziałał ten bardzo negatywny w skutkach czynnik odprężający,który spowodował,że popełnialiśmy dość podstawowe błędy. W efekcie przez większość część gry ESF był w posiadaniu wszystkich flag. Oczywiście byliśmy przygotowani na tę ewentualność i przeprowadzaliśmy ataki,jednakże z uwagi na 4 już rundę i zbyt duże rozluźnienie,nie szło nam zbyt dobrze i runda zakończyła się naszą porażką 216:395. Jeśli ktoś w międzyczasie sobie liczył,to już wie,że ostateczny wynik to 1361:1327,czyli było bardzo blisko remisu (a nawet przegranej...). Reasumując,co jak co,ale mecze w FHL obfitują w sporo emocjonujących sytuacji i nigdy tak naprawdę nie wiadomo,kto wygra. No i najważniejsze jest to,żeby do samego końca nie być pewnym swojego zwycięstwa i powiem szczerze,że nieraz właśnie takie myślenie nam mocno zaszkodziło i pewnie jeszcze nieraz zaszkodzi (chociaż oby nie

). No nic,to tyle,nie zanudzam więcej i gratuluję temu,kto przebrnął przez całą moją bardzo ogólną relację (btw,muszę się przyznać,że jestem raczej kiepski w pisaniu tego typu sprawozdań,ale...no cóż,praktyka czyni mistrza

).
Pozdrawiam wszystkich ze sceny FH