Okota napisał(a):
pancho powiedzialby ci cos milego...
ale powiem tyle... nieznasz sie nie dyskutuj...
ten nagly wysyp jak powiadasz jest wlasnie spowodowany tym ze tych szkolnych pierdzistolkow ktorych teraz wypuszczaja uniwersytety ktos nauczyl ze cos takiego wogole jest!!
i co maja zrobic gdzie wyslac!
niemniejjednak wykrywalnosc jest i tak zalosna pozatym nie stosuje sie wogole (niewiem jak ostAtnio) leczenia takich dzieci... tak na czesc tych przypadkow jest dzialajacy lek.
Czyli nie bierzesz pod uwagę możliwości na to, że ludzie są nieuczciwi lub rodzice, w imię źle pojętej opieki nad dzieckiem, stosują takie metody omijania nauki? Oczywiście, w momencie gdy zaczęto przyglądać się na poważnie tym schorzeniom, wykryto wielu chorych. To jasne. Ale już dawno ta liczba przekroczyła rozsądne granice. Po prostu _PRAWIE KAŻDY_, który ma kłopoty w nauce języka polskiego jest z miejsca kwalifikowany jako dysgraf czy dyslektyk. Oprócz prawdziwych przypadków jest mnóstwo fałszerstw, żresztą było o tym kilka artykułów w prasie. Ja podniosłem temat, bo znam kilku ludzi osobiście (bardzo dobrych znajomych), którzy uważają się za dysgrafów, ale znam ich od czasów szkoły. Leni patentowanych. I nigdy nie chodzili na język polski, nigdy się go nie uczyli, po pierwszych problemach z gramatyką i ortografią po prostu ją olewali. Dlatego ostatnio się tak wyczuliłem na te przypadłości. Za dużo spotkałem oszustów. Jeżeli na prawdę jesteście chorzy na tą przypadłość, to przecież wystarczy olać moją wypowiedź. Wiecie jaka jest prawda w waszym przypadku. Ale osoby, które nigdy nic nie robiły w kierunku nauki ortografii i gramatyki, zawsze ją olewały i twierdzą terez, że są dysgrafami niech nie czują się w porządku.