A niby jak to wytłumaczysz że byłoby lepiej??? Jakiś argument czy ty po prostu jak "Konsument" z piosenki Kazika? Czytałem wiele wypowiedzi na ten temat, analiz i jedynie (aczkolwiek był to głos donośny z wiadomych względów) lobby związane z dużymi koncernami wydawniczymi utrzymywało że byłoby lepiej. Dzielenie netu na pakiety de facto zakończyłoby erę pełnej dostępności. Mielibyśmy taką TVP czy TVN z gwiazdami ślizgającymi się na gównie i innymi podobnymi atrakcjami. Obecnie każda osoba bez względu na jakiekolwiek orientacje, opcje i inne ciekawostki może sobie założyć stronę www, blog, miniportal, forum... Po wprowadzeniu pakietów, pewnie dalej by mogła - tylko że nikt nie mógłby dotrzeć do niej dotrzeć... Lubie net za to że oprócz całego gównianego chłamu który jest nam serwowany na co dzień, mam możliwość dotrzeć do niezależnych danych (na przykład niepublikowanych raportów WHO), opinii, komentarzy. Pakiety stanowiłyby koniec takiego podejścia i początek cenzury, która i tak juz jest w necie (niestety) obecna.
_Dominiko_PL napisał(a):
To oczywiście była ironia z tym legalizowaniem piractwa, czas pokaże jak sobie poradzą w PE ale ja tam nie wierzę w ich kompetencje.
I nie chodzi tu wcale o wielkość partii czy próg wyborczy (nie wiem czemu się go czepiasz) bo kogo to obchodzi? Wydaje mi się że 'tutejszy' rząd robi to co powinien, a od dogryzania innych jest Palikot którego Tusk, przynajmniej oficjalnie, nie lubi. Bez poparcia innych 'piraci' niczego nie osiągną. Czy te poparcie otrzymają? zobaczymy
No i wpadasz w pułapkę myślenia mały nic nie może. Progi są dobre bo filtrują małych itd. Otóż taki sposób myślenia prowadzi do systemu dwu - trzy partyjnego, gdzie nie ma miejsca na nowe idee, gdzie mniejszości (ze względu na stosunek do niektórych aspektów rzeczywistości) nie mają szans na reprezentację w organach przedstawicielskich... Skoro mamy system proporcjonalny, to go miejmy - próg wyborczy może doprowadzić do sytuacji gdzie 6% społeczeństwa uzyskuje 100% miejsc w parlamencie. Inicjatywy obywatelskie, które nie są nastawione na dorwanie się do koryta, ale przeprowadzenie konkretnych zmian, nawet popierane przez sporą liczbę obywateli zostają całkowicie wycięte. A co do "tutejszego rządu". Nie - nie robi tego co powinien. Nie wiem czy prowadziłeś już własna działalność/firmę, czy walczyłeś z ZUSami, USami i całą machiną biurokratyczną, ale jak zaczniesz, to przekonasz się że administracja coraz bardziej puchnie i zjada coraz więcej twojego czasu i pieniędzy. I nie idzie ku lepszemu. Komisja przyjazne państwo? To dopiero jest beczka śmiechu:
http://prawo.vagla.pl/node/8518 . To tylko przykład. Nawet nie wspomnę o całej aferze ze szkoleniem przeciwpożarowym, bo to już jest kompletna porażka. Ja wiem że pan Tusk z całym swoim dworem ładnie wypada w telewizji i kolorowych gazetach. I przez to społeczeństwo ma wrażenie że rząd robi swoje. To znaczy jeżeli PR jest tym co rząd ma robić to owszem.... Nie będę nawet wracał do obietnic wyborczych z których niewiele zostało spełnionych. Za to ku... będę miał mistrzostwa europy. No to wpytke. Jak uporam się ze wszystkimi papierzyskami urzędowymi i przedrę przez miasto zatkane samochodami i dziurami, może będę miał szczęście zobaczyć grupkę angielskich kiboli odlewających się pod moim domem. Wina i igrzysk. A raczej piwa i mistrzostw. I wody z mózgu.
W ostatnich wyborach głosowałem na PO. W obecnych po PE z uwagi na brak sensownej alternatywy w moim okręgu wyborczym również. Ale mi kaktus na ręce wyrośnie jak w następnych wyborach parlamentarnych albo prezydenckich poprę któregoś z kandydatów PO/PiS. Szczerze powiedziawszy już prędzej na PiS bym zagłosował, żeby pokazać obecnej ekipie że "politykę miłości" to ja mam w dupie. Jedyna rzecz która ich może zaboleć to oderwanie od koryta.